Text Size
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7

blog

21 marca 2017 roku zaliczono. Mamy wiosnę! Oczywiście, jak co roku od ponad stu czterdziestu dwóch lat (czyli tyle, ile sięga pamięcią Wasza Skryba), uczniowie wpadają na ten sam "oryginalny" pomysł, żeby w tym dniu nie przyjść do szkoły. Aby nadać sprawie formalny charakter, nazywają niniejszy proceder "Dniem Wagarowicza". Nihil novi sub sole!*)

A co na to nauczyciele? W końcu oni też kiedyś chodzili do szkoły i zapewne świętowali 21 marca. Różnica jednak polega na tym, że nawet, jeżeli ktoś w pierwszym dniu wiosny szedł "na wagary", to było to zwykle... jedyny raz w roku. Potraficie to sobie wyobrazić? ;-)

U nas w szkole istniała "świecka tradycja" przebierania się w najgłupsze możliwe stroje. Z braku "second-handów" pustoszyliśmy wówczas szafy babć, ciotek i innych krewnych, konfiskując co bardziej "obciachowe ciuchy", by założyć je na siebie (nierzadko warstwami) tak, że żadne z nich absolutnie nie pasowało do pozostałych... Stare elementy wyposażenia domu (np. zasłony) były również wykorzystywane jako element garderoby. Stroju dopełniał jakiś koszmarnie durny makijaż (połączenie rytualnych malowideł rodem z Ameryki Północnej z tanim stylem ulicznym wczesnych lat osiemdziesiątych) oraz równie "adekwatna" biżuteria. Tak "wyszykowani" szliśmy "na miasto" poobserwować reakcje przechodniów na nasz wygląd, po czym udawaliśmy się nad Odrę, gdzie przy ognisku, graliśmy w karty lub "śpiewaliśmy".... (wrogowi nie życzę słuchania naszego wycia!), gdyż zwykle ktoś przytomniejszy brał ze sobą gitarę. Być może opisany scenariusz nie brzmi dla Was zbyt atrakcyjnie ale my mieliśmy z tego wiele radości, a wspomnienia żyją do dziś za każdym razem, gdy się spotkamy.

A teraz... Jaka radość z "Dnia Wagarowicza", kiedy dla wielu z Was "obchodzi" go kilka razy w miesiącu? Zdewaluowało się święto.

Szkoda! :-(

 

*) (łac.) "Nic nowego pod slońcem!" - czyli nic oryginalnego tak naprawdę...

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież