DSC11

O miejscu magicznym, czyli XV Rajd na Ślężę

W piękny, choć nieco mglisty dzień – 29 marca 2014 r. uczniowie naszej szkoły uczestniczyli w rajdzie prowadzącym malowniczymi szlakami na jeden ze szczytów należących do Korony Sudetów Polskich, czyli – na Ślężę. 

DSC11Jak się okazało, zainteresowanie tym rajdem w okolicznych szkołach powiatu było na tyle duże, że aby zabrać wszystkich chętnych, musiały pojechać dwa autobusy i jeden mniejszy bus. Wycieczkę rozpoczęliśmy na dawnym przystanku PKS w Sobótce, przy kościele Św. Anny, skąd już pieszo, całą grupą udaliśmy się do Muzeum Ślężańskiego, po drodze przyglądając się urokom miasteczka. W muzeum zwiedziliśmy ciekawe zbiory z zakresu archeologii, przyrody oraz historii regionu, które jeszcze bardziej zaostrzyły nam „apetyt” na zdobycie Ślęży. Ze względu na to, że grupa była bardzo duża, a uczestniczący w wycieczce turyści w różnym wieku, postanowiono, aby wycieczkę podzielić na dwie mniejsze i idąc różnymi szlakami spotkać się na szczycie. Jedna grupa – z młodszymi uczestnikami wycieczki poszła z przewodnikiem szlakiem czerwonym, druga – młodzieżowa, czyli nasza wybrała szlak żółty.  

Na początku szlak wydawał się bardzo komfortowy. Idąc szeroką asfaltową drogą, po pewnym czasie skierowaliśmy się w stronę lasu. Tam, mijając ścieżkę z czarnym szlakiem, zaczęliśmy się ostro wspinać do góry stromym skalistym podejściem. Droga ta doprowadziła nas na Wieżycę, która stanowi wyraźne wypiętrzenie w północnym ramieniu Ślęży. Tam pod starą kamienną wieżą widokową zrobiliśmy sobie pierwszy postój. Po krótkim odpoczynku i posileniu małym co nieco, poszliśmy dalej. Ścieżka poprowadziła nas przez malowniczą Przełęcz Dębową. Po jakimś czasie połączyła się ona z czerwonym szlakiem, gdzie spotkaliśmy odpoczywającą drugą część naszej wycieczki. Aby nie iść w zbyt dużej grupie, nie zatrzymując się, pozdrowiliśmy odpoczywających i poszliśmy dalej, aż oba szlaki zawiodły nas już na szczyt Ślęży. A tam przywitało nas piękne słońce i niesamowite zjawisko – szczyt Ślęży, na której właśnie się znajdowaliśmy wystawał ponad gęstą mgłę, która nie zdążyła jeszcze opaść i spowijała okoliczne doliny. Spoglądając w dół, odnosiło się silne wrażenie, że Ślęża nie jest górą, ale wyspą(!), którą opływa jakiś mistyczny ocean. Po jakimś czasie dołączyła do nas reszta wycieczki. Punktem kulminacyjnym było ognisko , na którym upiekliśmy przyniesione ze sobą kiełbaski i chleb. Odpoczywając przy ognisku wymienialiśmy wrażenia z przebytych szlaków i rozkoszowaliśmy się tak wspaniałą pogodą. Gdy odpoczęliśmy, obejrzeliśmy najbliższa okolicę , czyli zajrzeliśmy do schroniska,  na wierzę widokowa i zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć na schodach kamiennego kościoła. Zadowoleni i pokrzepieni ruszyliśmy w dół. Tym razem poszliśmy czerwonym szlakiem do miejsca przecięcia go z czarnym i dalej, już czarnym w stronę Przełęczy Tąpadła. W tym czasie mgły całkowicie opadły, było ciepło i bardzo słonecznie. Idąc ścieżką delektowaliśmy się pięknem tego miejsca i wspaniałymi zapachami budzącej się do życia przyrody. Droga powrotna była lżejsza, choć nieco dłuższa niż wejście na szczyt. Poza tym myśl, że na przełęczy czeka na nas autobus z wygodnymi fotelami i w nich wrócimy do domu, nastrajała nas bardzo pozytywnie. Kiedy dotarliśmy do parkingu, było już popołudnie. Stamtąd, nieco zmęczeni, ale zadowoleni pojechaliśmy do domu. W autobusie, podsumowując co dopiero zakończoną wycieczkę, zgodziliśmy się co do tego, że Ślęża naprawdę jest magicznym miejscem, za każdym razem jakby innym, i dlatego warto tam wracać po nowe wrażenia. 

A.D.            

About Author

Leave Comment